Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzina. Pokaż wszystkie posty

19 maj 2013

Pytanie retoryczne

Dlaczego urlop wychowawczy nie zaczyna się kiedy dziecko ma ponad dwa lata? Kiedy już mówi, kiedy komunikuje się z nami, kiedy jest z nim interakcja? Tak, tak wiem, że potrzebuje nas tak samo kiedy ma miesiąc jak i kiedy ma naście lat. Wiem. Tak samo potrzebuje opieki, czułości, tego żebyśmy byli. Wiem. 

Chodzi mi  jednak o to, że teraz jest tak inaczej :) Pewnie, że czasami trudno, bo instynkt buntu robi swoje i badanie granicy wytrzymałości rodziców też jest obecne ale mimo wszystko jest fajnie i gdy kończy się dzień - jak ten dziś, teraz - to z dnia pamiętam tylko miłe chwile. Te przytulaski, całuski, żarty, to że gdy pobiegłam do osiedlowego sklepu - po jabłko dla mr T i wróciłam - usłyszałam "miło widzieć mamo" :) A wcześniej gdy siedzieliśmy na balkonie, rozkoszując się wspaniałą pogodą, usłyszałam, że mr T "przygotowuje mamie i tacie lunch"! Skąd on zna takie słowo?! Uśmiałam się bardzo :)

A zaraz będzie znów początek tygodnia i znów do pracy i weekend w pracy.... I znów zobaczę smutną minkę mr T, który powie pod koniec tygodnia "nie idź..." I serce pęka a trzeba iść. I gdy taki maluch już umie tak komunikować, to coraz trudniej jest i dlatego sobie zadałam pytanie retoryczne "dlaczego urlop wychowawczy nie zaczyna się kiedy dziecko ma ponad dwa lata?"

24 paź 2011

Pokolenia

Była chwilowa przerwa w odbiorze ale musiałam działać:) Wieczory miałam wypełnione zdjęciami i wspomnieniami rodzinnymi:) Tak, tak. Wspaniałe doświadczenie. Ale od początku! 

Moja Babcia skończyła 90 lat:) Z tej okazji zorganizowaliśmy dla Niej "imprezę-niespodziankę":) W niedzielne popołudnie, Babcia jak zwykle jechała do kościoła a wylądowała na sali bankietowej:) Była cała rodzina, wszystkie dzieci, wnuki, prawnuki, bliscy znajomi itd. Był obiad, tort, toasty, muzyka, zdjęcia i prezenty:) I właśnie od nas tzn. od dzieci, wnuków i prawnuków, 
Babcia dostała album z zapisaną krótko historią małżeństwa z śp już Dziadkiem Jankiem i z krótkimi opisami każdego z nas. Masa zdjęć starych i nowych, prawie 100 stron zaklejonych, zapisanych. Babcia była oszołomiona! Bardzo, bardzo wzruszona i szczęśliwa. Wszyscy w jednym miejscu, wszyscy dla Niej:)
 
Zgłosiłam się "na ochotnika" do robienia albumu, bo to było super doświadczenie. Przez kilka dni dowiedziałam sie o rodzinie więcej niż przez lata... Takich prawdziwych informacji a nie pobieżnych odpowiedzi na pobieżne pytanie: "co tam słychać?". Dowiedziałam się jak ciocie spotkały wujków:), kuzynki i kuzyni swoje drugie połówki, co jest dla nich ważnego w ich życiu. Fajnie... I dowiedziałam się sporo o Dziadkach... Babcia, mając smutne wspomnienia z czasów wojny itd. rzadko mówiła o tym co było... Zbierałam więc informacje od innych i starłam się to wszystko opisać, tak żeby Babci miło czytało się o tym co było... Żeby wiedziała, ze ta przeszłość jest dla nas ważna, że podziwiamy ich...

Od kiedy jest mr T chyba zaczęłam bardziej doceniać taką rodzinną tradycje. Cieszę się, że dane nam było przeżyć taką 90-tkę:), że "T" mógł na niej być i też będzie miał fotograficzne wspomnienia... Może te wspomnienia pojawią się w kolejnym albumie... :) Teraz wszyscy czekamy na 95-tkę Babci/Prababci :)
Zapomniałam dodać, że mr T już samodzielnie tupta:))) Cudnie przy tym wygląda, bo jak idzie, to jest taki szczęśliwy,tak się tym cieszy, że się rozpędza i kończy się to uroczym - bęc :) albo, przy odrobinie szczęścia, lądowaniem w kogoś ramionach:)  Cieszę się, że byłam przy tych pierwszych krokach:) i już rozumiem dlaczego to jest takie ważne...

18 kwi 2011

Mama z mamą

Niedziela z mamą, z babacią - znaczy się:) Chciałam dziś napisać o tym, że to niesamowite jak zmienia sią ta "chemia" między mamą i córką, gdy pojawia się dziecko, wnuk. O ile łatwiej mi zrozumieć pewne reakcje sprzed lat! Ale w sumie nie o tym chciałam pisać. Jak urodził się Mr T to moja reakcja na okazną pomoc  właśnie mamy była dziwna :/ To była niechęć a nawet złość! Wszystko chciałam sama, taka Zosia-Samosia. Ale z drugiej strony, gdzieś podświadomie czekałam na wsparcie. Ofiarą moich rozchwianych emocji-szaleństwa hormonów- była właśnie niestety mama... Dziś mi głupio za to jaka byłam, ale to wszystko było silniejsze ode mnie. Tak jakbym chciała sobie udowodnić, że ja wszystko potrafię, że sama dam radę itd itp. Ona nie miała zamiaru udowodnić mi, że tak nie jest, wiedziała tylko jak jest ciężko po porodzie. W końcu sama to przeszła... Ale cóż, ja byłam Samosiowa-na szczęście mi minęło:))) Dziś doceniam bardzo, bardzo, bardzo! Każdy gest wsparcia, pomocy ze strony mamy czy koleżanki, która przyjeżdza po nas by zabrać gdzieś do kawiarni, na spacer. To jest wspaniałe i  jestem bardzo wdzięczna!
Oczywiście dalej uważam, że trzeba starać się być samodzielnym:) Kąpiele, przebieranie, karmienie, zabawy itd  - te wszystkie czynności zbliżają do dziecka, budują więź i co ważne w ten sposób uczycie się siebie. To bardzo ważne! Ale pomoc-nie ingerencja-nie zaszkodzi, dziś to wiem:) Pamiętajcie Przyszłe Mamy:))))