Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wywiady. Pokaż wszystkie posty

20 lut 2012

"Chyba po to żyjemy by to przeżyć..."

W listopadzie Dagmara Kaczmarek-Szałkow (dziennikarka TVN24) opowiadała nam o tym jak czeka, jak przygotowuje się z mężem na przyjścia na świat Tosi...

A teraz kilka słów o tym jaka jest Tosia :)? Jak zmieniło się życie i jak to jest być mamą :)? Zapraszam!

 Świat mamy: Twoja pierwsza myśl, kiedy już Ją - ten SKARB - zobaczyłaś?:) 
Dagmara i Tosia  :)
Dagmara Kaczmarek - Szałkow:  Jakie ma piękne, wielkie i bystre oczy! Płakałam ze szczęścia i powtarzałam: "w końcu jesteś z nami!". Mój mąż uchwycił na zdjęciu moment, kiedy położna podaje mi córeczkę i pierwszy raz spotykają nam się spojrzenia...jest kosmiczne, tyle emocji...

Świat mamy: Oj to niezwykła pamiątka! I zawieźli Was na salę i… Nagle wszyscy zajmują się sobą, innymi a Ty zostałaś sama… I….? Bo ja pamiętam, że nie czułam strachu ale patrzyłam na to maleństwo i bałam się podnieść, żeby nie zrobić krzywdy, bałam się przebrać pieluchę… No, taki mały koszmar! Lekcje ze szkoły rodzenia nagle gdzieś umknęły 
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Urodziłam wieczorem...Pierwsza noc...Mąż pisał do mnie ciągle smsy: "co robicie? co robi mała?" ;-) a ona ssała pierś i ciągle na mnie patrzyła tymi swoimi wielkimi granatowymi oczami...To był inny wymiar...Przez cała noc nawet nie pomyślałam o zmianie pieluchy ;-) Dopiero rano się ocknęłam...Minęła noc - trzeba by zmienić dziecku pieluchę! Ale jak? Nigdy wcześniej tego nie robiłam! Nikogo nie było obok, więc myślę, no cóż, muszę po prostu zmienić tę pieluchę. Trwało to pewnie z pół godziny, ale się udało! Pierwsza zmiana ubranka - przebieraliśmy ją we dwójkę z mężem, każdy jedną rączkę, nóżkę...Nie było łatwo, uznaliśmy, że te ubranka dla noworodków są niepraktyczne i nieprzystosowane!

Świat mamy:  Oj tak, to prawda! :) Dziś człowiek robi to wszystko z zamkniętymi oczami a te pierwsze dni to jakiś kosmos! :)))A w szpitalu, jak? Była pomoc w sensie w karmieniu, pokazywaniu co i jak? Czy instynktowne działanie? W wielu szpitalach ta opieka poporodowa, to duży problem. A człowiek zastanawia się nad każdą krostką, zamkniętym oczkiem itp. Była gotowość lekarzy do pomocy, do odp na każde pytanie? 
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Szpital - Karowa. Wspaniale. Trafiliśmy na cudowną położną - Sylwię. Była z nami przez cały poród i dwie godziny po porodzie. Dopingowała niesamowicie i wszystko pokazała. Karmiłam córeczkę, kiedy tylko znalazła się na moim brzuchu. Odwiedzała mnie także na sali poporodowej, mogłam o wszystko pytać i otrzymywałam pomoc. Dodam jeszcze, że według mnie najważniejsza podczas całego pobytu w szpitalu, porodu jest obecność męża. Dla tatusia to tez wielkie przeżycie, dla rodzącej kobiety najlepsze wsparcie. Tylko kochający mężczyzna wie, jak do nas trafić, gdy zwijamy się z bólu, mówimy, ze już nie damy rady i generalnie ...odchodzimy od zmysłów. On jest tym, który stoi na ziemi i zrobi dla nas wtedy absolutnie wszystko. A potrzeb jest wiele. Mój mąż był cały czas ze mną i wiem, że było mi to bardzo potrzebne. Są momenty, kiedy poza bólem pojawia sie strach, trzeba podejmować decyzje...Warto nie być w tym samej. Wartością jest też to, ze mężczyzna zobaczy, na własne oczy, wysiłek kobiety podczas porodu. 
  
Świat mamy:  Jak to przeczyta, to dopiero będzie dumny i szczęśliwy! :) Pierwsza noc w domu była przespana czy mąż, tata czuwał przy łóżeczku? :))) Ja pamiętam że byłam tak nakręcona, taka adrenalina we mnie była, że kilka nocy spać nie mogłam ale pierwszą noc w domu  - przespałam :))) Dziecko nie płakało a mąż czuwał, to on nie mógł spać:))) 
 Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Wróciliśmy do domu 23 grudnia wieczorem...Na choince paliły się lampki...Za każdym razem, jak o tym myślę, mam łzy w oczach...Usiedliśmy z małą pod choinką...Ja znowu płakałam ;-) i mówiłam do niej, że jest naszym najpiękniejszym prezentem...w nocy...rozmawialiśmy z mężem o tym, co przeżywamy...Córeczka pięknie przespała pierwszą noc w domu, i my mogliśmy odespać, ale zrywaliśmy się na równe nogi przy każdym najmniejszym kwilnięciu....Chaos zaczął się od rana ;-) Karmienie, pieluchy, przebieranie, wszędzie bałagan...Gdyby nie karmił mnie mąż, ja nic bym nie jadła. Nie miałam czasu!

Świat mamy: :))) Oj tak! A jak pierwsze wyjście, spacery, wizyta u lekarza?  Dla mnie było niesamowite to, że niby banalne czynności były niezłym wyzwaniem Zdążyłam ubrać mr T a tu kupa, a tu wycie, bo gorąco i jak wyszłam już - to miałam dość:)))))
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Uuuu pierwszy spacer - to było wyzwanie! Byłam cała spocona! Pchałam wózek i jednocześnie cały czas poprawiałam kocyk, żeby była dobrze przykryta ;-) Oczywiście nie zatrzymując wózka, żeby się nie obudziła ;-) A wyjście ze szpitala...? Dzidzia cała ubrana w pięć warstw, bo to zima...i ryk! nie możemy wyjść, trzeba ją rozebrać nakarmić...I dopiero cała procedura wyjścia - od nowa... Najpierw ubrać siebie czy dziecko? Ile pieluch, ubranek na zmianę wziąć? Jak przenieść z samochodu: dziecko w foteliku, wózek, torbę malej, własną torebkę...Kto wychodzi pierwszy, kto zamyka mieszkanie? Jedna wielka logistyka!

Ku naszemu zaskoczeniu wielkim sukcesem była za to pierwsza kąpiel! Tosi od razu się spodobało polewanie wodą, zero płaczu i tak już zostało.  Kąpie tata ;-)

Świat mamy Potem jak się to wspomina to wszystko, to jest tyle śmiechu, prawda? :) Właśnie, a teraz? Z każdym dniem jest łatwiej, czy każdy dzień to niespodzianki i nowe trudy? Kolki, płacz bez powodu, pokarm itd. 
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Pierwszy kryzys, to pierwszy ból brzuszka...Płacz,płacz,płacz, nie wiadomo co robić, co się dzieje, stres, zmęczenie i bezradność, telefony do mamy, sąsiadki, koleżanek...Ciężko...pewnie zjadłam coś czego maleńka nie mogła strawić...Pomocny okazał się spacer...Choć mocno padał śnieg....Ulga gdy w końcu zasnęła i następnego dnia było już lepiej ;-) Każdy dzień jest inny. już wiem, że lepiej nic nie planować ;-) bo pewnie się nie uda ;-)

Świat mamy :) Dokładnie!!! Jakie myśli krążą w głowie świeżo upieczonej mamy?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow Jak teraz będzie wyglądało nasze życie? Kiedy się wyśpię? A jak to będzie, jak przyjdzie czas powrotu do pracy... ? Rozłąka z małą - na razie niewyobrażalne. Co teraz jest Tosi potrzebne, czy dobrze realizuję jej potrzeby? Ale także myśli o tym, co mogę a czego nie moge jeść skoro karmię piersią? Myśli o wielkiej odpowiedzialności, o nowym sensie życia, o nowej ja...

Świat mamy: Hmm.... Tak... Wszystko się zmienia... Ja kiedyś nie mogłam uwierzyć, że dziecko może tak zmieniać rodziców... A jednak to prawda.Totalne przewartościowanie życia. Co zmieniło się w myśleniu „mamy w ciąży” a” mamy, która już patrzy na małego Ktosia” ? 
Dagmara Kaczmarek-Szałkow Wszystko! Już prawie nie pamiętam, jak to jest być w ciąży ;-) Nagle stało się to takie odległe...Teraz jest inna rzeczywistość. Mamy dziecko, nasza nową małą rodzinę i wszystko jest temu podporządkowane, mała istotka weryfikuje wszystkie nasze plany ;-) W ciąży nie czułam się jeszcze mamą... Poczułam się dopiero, gdy wzięłam córeczkę na ręce i powiedziałam "jest mamusia" gdy płakała...Teraz zawsze tak do niej mówię, gdy się denerwuje ... i działa! 

Świat mamy: Jesteś człowiekiem newsów Brakuje ich? Brakuje tego ze co raz mniej czasu na TV, gazetę, na śledzenie tego co na świecie w polityce? 
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Tu nic się nie zmieniło...Od rana do wieczora u nas w domu leci tvn24. Karmienie w trakcie Faktów...nie potrafię się oderwać od newsów. Śledzę wszystko, co się dzieje. Komentarzy i dodatkowych informacji dostarcza mi mąż, który także pracuje w mediach. Na czytanie prasy faktycznie jest mniej czasu. Kiedy mała w końcu zaśnie, trzeba podgonić domowe sprawy. Jednak mam nadzieję, że jeszcze za kilka tygodni, przy jeszcze lepszej logistyce ;-) będzie i czas na gazety i książki. Choć na te o rozwoju dzieci znajduję czas ;-) 
  
Świat mamy: Myślisz już o tym co za kilka miesięcy, że praca, że opiekunka, albo żłobek, że ja to wszystko pogodzić, co robić?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Z wielką przyjemnością wrócę do pracy, którą uwielbiam! Jednak myśl o żłobku, opiekunce ... na razie mnie odstrasza. Nie potrafię sobie jeszcze dziś wyobrazić tej rozłąki z dzieckiem...Trudny temat...Ale mam jeszcze chwilę na to...

Świat mamy: Na koniec pytanie, na które odpowiedź sprawia mi dużą trudność: jak to jest być mamą?:)
Dagmara Kaczmarek-Szałkow:Cudownie! Są trudy, ograniczenia, poświęcenie...Ale chyba po to żyjemy, by to przeżyć! Dla mnie to nowy i najwłaściwszy sens życia. Stuprocentowa kobieta? To chyba dopiero mama. 

 Świat mamy: Dziękuje.

6 lut 2012

Rodzinka z kolcami


Dziś o trochę innym świecie mamy :) ale tak bardzo podobnym do tego, który znacie drogie mamy... Przeczytajcie a zobaczycie. Poznajcie jeżową mamę Leelę a przede wszystkim niesamowitą osobę Ulę Kalatę, która o jeżowej rodzinie wie bardzo dużo i z niesamowitą pasją o jeżach potrafi opowiadać! 

fot. U.Kalata

Świat mamy: Skąd jeże w Twoim życiu? Jak to się stało, że masz taką jeżową rodzinkę? :)

fot.U.Kalata
Ula Kalata: Jeże w moim życiu? Z allegro! Trywialnie to brzmi, ale na allegro jest wszystko. Zobaczyłam kiedyś filmik z jeżem o białych kolcach, który wkładał sobie rolkę papieru toaletowego na łepek i latał tak po dywanie i tak się zakochałam w jeżach. Wtedy jeszcze nie było tych jeży w Polsce. Ale któregoś razu sprawdziłam na allegro i był! Jeden! Niedaleko mnie mieszkający. Cena zawrotna!!! Ale żeby spełnić marzenia warto się wykosztować :) I tak Stewie trafił w moje ręce.

Stewie wpadł w fazę gryzienia, a na wszystkich mądrych stronach hodowców, forach pisano, że jeże nie gryzą, albo że to bardzo rzadkie. A mój jeż regularnie mnie kąsał przy każdym wzięciu na ręce. Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że to przejdzie, że to pewnie przez wyrastające kolce, które strasznie drażnią skórę jeżowi, a także że to pewien etap poznawczy w życiu jeża. Więc kupiłam mu dziewczynę Leelę:) I? I jak ręką odjął! Stewie się uspokoił (bo akurat tak się złożyło, że kolce mu już wyrosły i obeznał się z moim zapachem:)).

Odczekaliśmy jakiś czas, by Leelka stała się dojrzałą panną i spróbowaliśmy ich połączyć. Ile było śmiechu, gdy mały Stewie uganiał się - wypisując serenady - za przynajmniej dwa razy większą samiczką :)))))))))) Na sukces nie liczyliśmy, bo tu kolejny raz fora podziałały na wyobraźnię, że rzadko się udaje, że często ciąża nie dochodzi do skutku, matka zżera swoje małe etc.
Świat mamy: Ale Wam udało się :) Na tych niesamowitych Twoich fotkach widać maleństwa jeżowe. Piękne. Powiedź proszę o tym ciężarnym okresie mamy jeżowej?
Ula Kalata: Ciąża jak przystało na jeża trwała 37 dni (norma to od 30 do 45 dni). Zaczęły się jej zaokrąglać boczki a w połowie ciąży, powiększyły jej się suteczki - zaczęły nawet wystawać sporo spod białego futerka.Ważyliśmy ją regularnie - z 485g przytyła do 595g. Początkowo zwinna i rozbiegana, wraz ze zwiększającym się brzuszkiem zaczęła polegiwać, wygrzewać się przy kaloryferze. W ostatnich dniach, przed rozwiązaniem, zaczęła całkowicie unikać ruchu, by na dwa dni przed porodem - gdy zaczęły się skurcze - ponownie biegać po pokoju! Jak szalona! Pomiędzy kolejnymi okrążeniami miała takie chwile zwolnienia, przysiadała, przymykała ślepka i "trawiła" skurcz.

fot.U.Kalata

 Świat mamy: Niesamowite! Jakie to są instynkty! Można powiedzieć, że jeże zachowują się jak ludzie. To niesamowite jak wszyscy instynktownie działamy... A byłaś przy jeżowym porodzie?
Ula Kalata: Rozwiązanie miało miejsce w naszykowanym pudełku po kozakach, wyłożonym szmatkami, z jednym małym wejściem. Urodziła gdy nas nie było w domu i tak jest do tej pory. Zawsze rodzi, gdy wychodzimy. Ostatnio wyszliśmy na 15 min i urodziła. Po dwóch dniach przenieśliśmy ją do terrarium również wymoszczonego szmatkami i tam zaczęły się codzienne obowiązki matki karmiącej.

fot.U.Kalata

fot.U.Kalata

Świat mamy: Jak jeżowa mama opiekuje się maleństwami?
Ula Kalata: Leelka jest oddaną matką. Karmi, pielęgnuje, broni, układa te małe jak zaczynają się rozłazić w gnieździe. Uwielbiam obserwować, gdy jak taka mała locha kładzie się na boku a małe jeżowe skwarki (nazwa wzięła się od ich piskania) wysysają mleko z niesamowitą zawziętością. Tak jak u ludzi... W pozycji brzuszek do brzuszka. Absolutnie kolce idą w odstawkę. Młode podchodzą i wykręcają się na kolce i leżąc na kolcach przystawiają się.  W kolejnych dniach zmienia się ilość czasu przebywania matki w gnieździe. Gdy młode śpią - najedzone brzuszki nie skwierczą - matka opuszcza gniazdo i idzie jeść, pić, tarzać się we wiórkach, wyciąga się wtedy na maxa i poleguje wystawiając różowe pośladki :))) Jak młode zaczynają skwierczeć ponownie, zbiera się i idzie do gniazda. Po dwóch tygodniach małe zaczynają więcej pełzać. Musi je wtedy zagarniać. Jak któryś wyjdzie z gniazda, to przenosi go w pysku, łapiąc delikatnie zębami - zazwyczaj w okolicach grzywki. 

Około 4 tygodnia młode otwierają oczy i wtedy zaczyna się jedna wielka impreza w terrarium :)))) Biegają za matką, poznają kołowrotek, liżą karmę matki, zapoznają się z wodą. na jedzeniu już nie spędzają za dużo czasu, głównie igraszki i spanie. Około 5 tygodnia zaczynają jeść suchą karmę. Początkowo twarda jest jak diabli - nie wiem czemu ale moje jeże nie chcą jeść mokrej karmy - ale z czasem małe ząbeczki radzą sobie z najtwardszymi kawałkami. Kołowrotek pracuje bez przerwy:)

fot.U.Kalata

fot.U.Kalata

Świat mamy: A czy małe jeże mają kolce?
Ula Kalata: Młode rodzą się z kolcami, tylko kolce są takie wiotkie, bo mokre zaraz po urodzeniu. Ale wystarczy z 15 minut na powietrzu by wysychając nabrały twardości, choć nie są to jeszcze takie kolce kolce. Od 3 dnia wyrastają kolejne igły między tymi pierwszymi i już nabierają pigmentu. Z każdym dniem kolce są twardsze i powoli pojawiają się mapy kolorów na grzbiecie jeża. Futerko rośnie później z pojedynczych włosków. Jeże rodzą się z rzęsami, wąsami i pazurkami też i robi im się porządne futerko. 

I tak gdy mija 6 tygodni.  Młode są gotowe pójść w świat. Rozpoczynają się szarże na mamę:) Potrafią się zmówić i gonić mamę tak, że musi upaść na bok i wtedy przysysają się do niej. Chociaż już zębate to ssą ile tylko jeszcze w niej będzie mleka! Wygląda to bardzo śmiesznie, bo Leelka to naprawdę duża jeżyca, a przy dzieciach zmienia się w taką pokorną mamę.

Świat mamy: Czy jeże można czegoś nauczyć, można je oswoić?
Ula Kalata: Jeże, które mam to jeże hodowlane. Mix dwóch gatunków występujących w środowisku naturalnym, ale ten  mix nigdy nie żył na wolności. Świetnie się nadają do życia w domu, o ile zapewni się im powierzchnię do biegania i dobre jedzenie - robale są do tego najlepsze! Za dnia głównie śpią, a w nocy impreza Mają genialną pamięć przestrzenną.

Można je oswoić. Niektóre biegają za właścicielem, wchodzą na kolana, żeby je gładzić po kolcach, chowają się w nogawkę, rękaw. 

Świat mamy: To niesamowite!
Ula Kalata: Przychodzą na karmienie robakami i potrafią jeść z widelca Dają się całować w pyszczek i masować po nosie. Niektóre lubią kąpiele, inne masowanie brzuszka. Są jeże  strachliwe, są jeże bojowe i są przytulanki. Jedne leniuszki inne urodzeni sprinterzy i eksploratorzy.
fot.U.Kalata

fot.U.Kalata

Świat mamy: A co Ty w jeżach lubisz najbardziej? Co w nich cenisz?
Ula Kalata:  Chyba te ciekawskie, ciągle wąchające wszystko nosy:) Czarne, różowe, w ciapki. Wąchają i wąchają, wznoszą się na przednich łapkach i wystawiają nosy jak anteny. I :lubię bardzo ich tupot. Tupot małych łapek. Gdy w nocy zaczynają tupać, zasypiam z uśmiechem na ustach :)))  Jak dla mnie są po prostu fantastyczne! A do tego od początku swojego istnienia występują w niezmienionej formie! 

Świat mamy: Dziękuję za rozmowę. Jestem zachwycona tym co o jeżach opowiedziałaś. Dziękuję za zdjęcia, którymi się z nami podzieliłaś.

17 lis 2011

"Radosne oczekiwanie i obawy, lęki" mamy z brzuszkiem :)

Dziś niespodzianka:) Przedstawiam Wam Dagmarę Kaczmarek-Szałkow!

źródło: www.tvnfakty.pl

Dagmara sprawdzała się już w wielu rolach: skończyła psychologię i dziennikarstwo. Pracowała w tak zwanym terenie jako reporterka i siedziała w studio jako prezenterka TVN24 - codziennie spotykała się z widzami w programie "Polska i Świat". Teraz przed Dagmarą kolejne wyzwanie! Za kilka dni będzie mamą! Świat mamy jest jej coraz bliższy:) o czym właśnie trochę poopowiadała:) Zapraszam!

źródło: tvnfakty.pl


Świat Mamy:. Zacznę od tego, że gratuluję, że piękny brzuszek Ci rośnie a Ty kwitniesz! Co widzimy w telewizji:)
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: A ja przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi ale pamięć mam ostatnio gorszą :)

Świat Mamy:Oj tak, to "urok" ciąży. Ja wychodziłam z pokoju i już za drzwiami nie pamiętałam po co wyszłam:) Na pocieszenie powiem Ci, że po porodzie to trwało jeszcze kilka ładnych tygodni :) A jak się czujesz w ciąży? Podzieliłabyś opinię, którą można wyczytać w wielu poradnikach, że to najpiękniejszy czas w życiu kobiety? Czy raczej niezły stres?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Czas wyjątkowy na pewno, ale to nie 9 miesięcy usłanych różami. Cały czas towarzyszy poczucie ogromnego szczęścia, wyróżnienia, poczucia, że dzieje się coś niesamowitego, z dwóch kochających się osób, z Bożą pomocą powstaje nowe życie... To pierwsza myśl każdego dnia po przebudzeniu przez długich, dla mnie ponad 8 już, miesięcy. Nie zmienia to faktu, że jest też bardzo dużo stresu. Poczucie odpowiedzialności za nową istotę, konieczność bycia rozważnym, nieustannego dbania o siebie, kontrolowania tego, co się robi, ogromna ilość ograniczeń, troska o zdrowie i dobry rozwój dziecka...To nie bułka z masłem. Radosne oczekiwanie współistnieje z obawami i lękami.
źródło: archiwum Dagmary Kaczmarek-Szałkow
Świat Mamy: Zgadzam się. Różne myśli się kłębią w głowie, prawda? Dbasz o siebie jakoś szczególnie? Dieta specjalna, zmiana rozkładu dnia, a może ćwiczenia itd.?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Nie wyobrażam sobie, by nie dbać o siebie w czasie ciąży. Wszystko co teraz robię ma wpływ na moje rozwijające się dziecko. Dieta zdrowa, żadnych fast foodów, dużo owoców, mleka, wody, częste i małe posiłki. Zero głodzenia się i wychodzenia z domu bez śniadania. U mnie także spora ochota na słodycze...W pierwszych miesiącach ciąży lepiej słodyczowe zachcianki ograniczać... :) Pod koniec już sobie pozwalam. Teraz muszę przede wszystkim z optymizmem czekać na poród ;-) Zmiana rozkładu dnia nastąpiła około 6 miesiąca ciąży. Dzięki wyrozumiałości i życzliwości moich szefów w TNV24 mogłam pracować mniej dni w tygodniu i nie codziennie, a 3 dni w tygodniu. To zdecydowanie mi pomogło, praca 5 dni w tygodniu wieczorami byłaby zbyt forsowna. Gdy przestałam pracować, korzystając ze zwolnienia w 8 miesiącu ciąży rozkład dnia jest już zupełnie inny. Wcześniej wstaję i wcześniej chodzę spać.


Świat Mamy:Zazdroszczę, że możesz spać:) Ja pod koniec to cierpiałam na bezsenność. To był koszmar. A siedzisz z nosem w podręcznikach i poradnikach porównując każdy symptom, ruch itd.?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Jedna książkę o ciąży kupiliśmy z mężem, dwie, sprawdzone pożyczyli nam bliscy. I tego się trzymam. Wolę jedną poleconą i sprawdzoną książkę niż kilka, które mieszały by mi w głowie. Oczywiście czytam także prasę dla przyszłych mam, ale to już bardziej z ciekawości. Tego, co przeczytam nie traktuję jako pewnika. Jedyne rady, które naprawdę biorę sobie do serca to przede wszystkim te od rodziny i koleżanek - doświadczonych mam, które są na bieżąco. Kiedy chcę się czegoś dowiedzieć, choćby tego, jaki kupić proszek do ubranek dla dziecka, po prostu dzwonię i pytam zaufaną osobę zamiast czytać fora internetowe, za którymi nie przepadam.


Świat Mamy:. Słuchasz rad cioć i koleżanek, których nie brakuje prawda?:)
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Słucham ale według zasady: ja pytam. Nie lubię, kiedy mi się coś narzuca. Rady mamy, cioci czy doświadczonej koleżanki uważam za bezcenne. Szczerze mówiąc, nie doświadczyłam zjawiska "nieproszonych" rad. Interesują mnie doświadczenia innych...ale to może kwestia naszego zawodu ;-) dziennikarką się jest zawsze ;-)

Świat Mamy:  Zdradzisz, czy będzie róż czy błękit dominował w garderobie maluszka? Imię już wybrane?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Wiemy, że ma być dziewczynka, więc będzie Tosia... Ubranka ma różne i różowe i we wszelkich innych kolorach także.

 Świat Mamy:. Przygotowujesz, przygotowujecie się jakoś szczególnie do porodu? Szkoła rodzenia, szukacie szpitala, planujecie poród rodzinny itd.?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Wybór szpitala był ważną sprawą, bo ja po prostu lepiej się czuję, kiedy przez kilka miesięcy chodzę w jedno miejsce na wizyty, badania...czuję, że poznaję ludzi, miejsce...Jak będzie przy porodzie zobaczymy.

Świat Mamy:. Myślisz już o tym co będzie za kilka tygodni? Są obawy, strach? Czy na razie cieszysz się tym co tu i teraz?:)
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Myślę nieustannie...

Świat Mamy:. A propos tego co tu i teraz Jak dajesz sobie radę łącząc tak stresującą pracę jak praca w TV informacyjnej i dbanie o siebie w tej szczególnej sytuacji?
Dagmara Kaczmarek-Szałkow- Pracowałam do 8 miesiąca ciąży dzięki wsparciu ze strony moich szefów w tvn24. Firma była bardzo elastyczna, przełożeni zgodzili się dostosować moje godziny pracy, tak bym się nie przemęczała. Pracowałam krócej każdego dnia i mniej dni w tygodniu. Gdy musiałam pobyć na zwolnieniu też nie było problemu. Praca nie była dla mnie stresem - wprost przeciwnie, zapewniono mi pełen komfort psychiczny. Codziennie słyszałam, że najważniejsze jest teraz moje zdrowie. Przełożeni i współpracownicy okazywali mi życzliwość i troskę. Moi szefowie nawet przynieśli mi do pokoju kanapę, bym mogła odpoczywać w trakcie pracy ;-) Jestem im bardzo wdzięczna. Taki komfort i przyjazna atmosfera są w ciąży bezcenne.


Świat Mamy:. Już myślisz o tym jak będziesz łączyła życie zawodowe i mamine?:)
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: Nie mam pojęcia...to jeszcze dla mnie zagadka. Na razie moje myśli sięgają do dnia porodu.

Świat Mamy:. Jakbyś dokończyła zdanie: „Chcę być mamą, która… „; „Chciałabym, żeby moje dziecko nauczyło się ode mnie, że…”
Dagmara Kaczmarek-Szałkow: nie wiem, nie wiem...na razie bardzo chciałabym szczęśliwie urodzić córkę...

Świat Mamy: Na 100% wszystko będzie dobrze!!! Wszystkiego dobrego, trzymam kciuki i czekam na zdjęcie Tosi!:)

26 cze 2011

Znów o podwójnym szczęściu :)

Wracamy do tematu bliźniąt :) Przedstawiam Wam dwie Panie:) 
Asia i Beata Węgrzynowskie. Ładne, mądre i są jak dwie krople wody :) Przeczytajcie i zobaczcie co je łączy i czy w ogóle coś dzieli :)

Dziewczyny odpowiedziały na 10 krótkich pytań:) To na początek:) Pogrubioną czcionką zaznaczony jest wybór Asi i Beaty :)

ASIA

1. wolę: gruszki czy jabłka?
2. rosół czy pomidorowa?
3 wino: białe czy czerwone?
4. Picasso czy Van Gogh?
5. W przyjaźni cenię sobie: szczerość/poczucie humoru u tej osoby/fakt, że można na nim/niej polegać6. Wakacje: aktywne tzn zwiedzanie czy na leżaku: nad basenem, opalanie?
7. Praca ma: przynosić dobre pieniądze czy przede wszystkim ma dać satysfakcję?
8. Lubię mieszkać/być w: dużych miastach czy miasteczkach/ na wsi?
9. Ulubiony rodzaj muzyki? energetyczna, która wyzwala pozytywne emocje 
10. Ulubiony rodzaj filmu? komedie



 BEATA
1. wolę: gruszki czy jabłka?
2. rosół czy pomidorowa?
3 wino: białe czy czerwone?
4. Picasso czy Van Gogh?
5. W przyjaźni cenię sobie: szczerość/poczucie humoru u tej osoby/fakt, że można na nim/niej polegać
6. Wakacje: aktywne tzn zwiedzanie czy na leżaku: nad basenem, opalanie?
7. Praca ma: przynosić dobre pieniądze czy przede wszystkim ma dać satysfakcję? - i to i to ale raczej satysfakcje
8. Lubię mieszkać/być w: dużych miastach czy miasteczkach/ na wsi?
9. Ulubiony rodzaj muzyki? chill out, pop rock
10. Ulubiony rodzaj filmu? obyczajowe 





IDENTYCZNE ODPOWIEDZI :))))) 

Beata i Asia, Asia i Beata :))

Zadałam dziewczynom kilka pytań. 

Świat Mamy: Asiu, która z Was jest starsza?
Joanna Węgrzynowska: Jestem starsza, o 5 minut. Nikt nie wiedział, że będą bliźniaki więc jak zaczęła rodzić się Beti, to była ogromna niespodzianka i zaskoczenie!
Świat Mamy:  Wow, wyobrażam a może raczej nie wyobrażam sobie zdziwienia Twojej mamy! To musiał być szok! Swoją drogą to niesamowite jaki jest postęp technologiczny, dziś to już niemożliwe, takie zaskoczenie. A czy fakt, że byłaś pierwsza, jesteś starsza, przekładał się na postępy rozwojowe, naukowe?:)
Joanna Węgrzynowska: Tak, ja chyba więcej rzeczy robiłam pierwsza :) na przykład pierwsza zaczęłam chodzić. Można powiedzieć, że „przecierałam szlaki”.
Świat Mamy: Asiu, a czy można powiedzieć, że bliźniacy są tak podobni do siebie też pod względem psychologicznym, że są tacy sami? Jesteście takie same?
Joanna Węgrzynowska: Nie, zupełnie nie jesteśmy :)
Świat Mamy: To muszę zapytać o takie skrajne różnice?
Joanna Węgrzynowska: Skrajnych różnic nie ma, albo ich nie dostrzegam.
 Świat Mamy: Jak patrzysz na Beti, to widzisz siebie?:) To musi być super: idziecie razem do sklepu i wystarczy, że Beata ubierze się w sukienkę, na którą masz chęć i już widzisz czy ją kupić czy nie :)
Joanna Węgrzynowska: Jak patrzę na siostrę to widzę siostrę. Nie mam wrażenie, że patrzę na siebie. Patrzę na nią tak jak na każdą inną osobę. A z tym ubiorem to jest rzeczywiście świetna sprawa – zazwyczaj tylko jedna z nas mierzy ubrania, kiedy jesteśmy na zakupach. To nie ma znaczenia, która zmierzy, bo i tak wiadomo jak będzie na mnie wyglądać. Czasem nawet łatwiej jest ocenić na kimś - niż na sobie:) Oczywiście kupujemy bardzo podobne rzeczy, mamy taki sam gust.
Świat Mamy: I takie same zainteresowania, pasje?
Joanna Węgrzynowska: Chyba tutaj jednak się różnimy – mnie pasjonują piękne wnętrza i projektowanie a Beatkę ta dziedzina aż bardzo nie pociąga.
Świat Mamy: Czy prawda jest, że w przypadku bliźniaków ważną rolę odgrywa przeczucie odnośnie drugiej? Były takie sytuacje?
Joanna Węgrzynowska: Nie ma takich sytuacji.
Świat Mamy: Nie masz przeczuć? Takiego podświadomego stresu jak coś Beacie idzie nie tak?
Joanna Węgrzynowska: Jesteśmy w stałym kontakcie, więc wszystko wiemy na bieżąco, ale kiedy Beatka ma trudny okres staram się ją jak najbardziej wspierać
Świat Mamy: Jesteście papużki-nierozłączki?:) Jak długo wytrzymujecie bez siebie?
Joanna Węgrzynowska: Chyba nigdy się tak nie zdarzyło, żebyśmy nie miały kontaktu dłużej niż 1-2 dni.
Świat Mamy: Czy bliźniaczki bardzo się kłócą ze sobą? Nudzicie się czasami sobą, z sobą?
Joanna Węgrzynowska: Nudzić – nigdy :) Ale pokłócić się tak :) zwłaszcza jak byłyśmy małe, wojny były o wszystko, nawet o smoczki. I była chyba też taka rywalizacja o względy rodziców.
Świat Mamy: Córki to zwykle oczka w głowie taty. Wasz ma podwójne szczęście:)  Jak małe Asia i Beatka zabiegały o względy rodziców?
Joanna Węgrzynowska: Myślę że nie zabiegałyśmy, ale była rywalizacja – każda chciała być bardziej doceniona.
Świat Mamy: Byłyście podbnie ubierane? A w zasadzie tak samo? Lubiłaś to?
Joanna Węgrzynowska: Nie!:) W szkole podstawowej, ku niezadowoleniu mamy nastąpił bunt i nie chciałyśmy się tak samo ubierać, ale czasem robimy to teraz - świadomie, na przekór i dla żartu :)
Świat Mamy: A propos żartów, to nabierałyście innych, zamieniając się rolami?
Joanna Węgrzynowska: Tak, zazwyczaj nauczycieli w szkole, nigdy nie zostałyśmy zdemaskowane :)
Świat Mamy: Chyba każdy zazdrości bliźniakom tych zamian :) Ja zazdroszczęJ! A często zdarzało się, że nie rozróżniano Was?:)
Joanna Węgrzynowska: Bardzo często, zwłaszcza jak jesteśmy same, znajomi zawsze nas mylą.
Świat Mamy: Ja też Was nie raz i nie dwa pomyliłam. Kiedyś, kiedy jeszcze Beatki dobrze nie znałam, stałam naprzeciwko niej i się zastanawiałam: dlaczego Asia przyszła i się tak oficjalnie przywitała :)…? Oniemiałam jak do pokoju weszłaś Ty, miałam przed sobą dwie Asie :) A  jak byłyście niemowlakami- takie malunie:)- to rodzice jakoś Was tasiemkami oznaczyli, żeby Asi z Beatką nie pomylić? :) 
Joanna Węgrzynowska: Beatka miała mała plamkę na plecach i to był punkt rozpoznawczy. Mama twierdzi, że nawet z zamkniętymi oczami by nas poznała :) Po głosie też nas rozróżnia – ale nawet ona kilka razy się pomyliła ;)
Świat Mamy: Po głosie? Wow, po tym to w życiu bym Was nie rozróżniła. Mówicie tak samo! A macie wspólne zainteresowania? Co lubicie razem robić?
Joanna Węgrzynowska: W sumie wszystko lubimy razem robić, ale najlepsze są siostrzano – babskie spotkania: spacer z psem, wypad na zakupy, na kawkę. Czasami wpadam do Beti tylko na chwilę, żeby ją zobaczyć. Lubimy po prostu spędzać czas razem - a co konkretnie robimy,  to już ma mniejsze znaczenie. Czasem ja się uczę, Beti pracuje przy komputerze, a liczy się sama obecność, że jest obok. Jak wyjeżdża jedna z nas to tęsknimy, zawsze prosimy o smsa, że bezpiecznie wylądowała itd.
Świat Mamy: Czy Twoja Siostra to Twój przyjaciel, jest to osoba ze zdaniem której sie bardzo liczysz?
Joanna Węgrzynowska: Zdecydowanie tak, nie mam lepszego przyjaciela od niej!
Świat Mamy: Fajnie jest być bliźniaczką i mieć bliźniaczkę?:)
Joanna Węgrzynowska: Najfajniej na świecie! Nikt mnie tak dobrze nie rozumie jak Beti. Nie mamy żadnych tajemnic, o wszystkim możemy pogadać, doradzić sobie, pomoc, wspierać się, zawsze mogę na nią liczyć :)
Świat Mamy: Cóż, pozostaje mi życzyć Ci bliźniaków… :)
Joanna Węgrzynowska: Mam nadzieję :)

która to Asia a która Beatka?:))

A teraz kilka słów od Beatki:))

Świat Mamy:  Beatko czy charakterologicznie jesteście takie same? Czy to tylko taki mit odnośnie bliźniaczek.
Beata Węgrzynowska: Charakter podobny, ale nie jesteśmy takie same. Czasami się uzupełniamy, czasami niektóre cechy bardziej przejawiają się raz u jednej, raz u drugiej - na zmianę :) Na pewno mamy taki sam gust :)!
Świat Mamy: Czy prawdą jest, że w przypadku bliźniaczek ważną rolę odgrywa przeczucie odnośnie drugiej? Były takie sytuacje?
Beata Węgrzynowska: Ważną - nie (to przesada - przynajmniej w naszym przypadku) , ale zdarzyło się raz, że Asi śniła się nieprzyjemna sytuacja, związana ze mną która miała miejsce w rzeczywistości.
Czasami zdarza się, że napiszemy do mamy smsa w tym samym czasie ;-)
Świat Mamy:  Jakie były małe Beatka i Asia? :) Podobno bliźniaki nawet w łóżeczku tulą się do siebie, ogrzewają... Urocze prawda? A potem jak są większe to wspierają się w rozwoju, rozrabianiu też:):))) Tak było? Wdrapywałaś się na meble a Asia asekurowała :):)??????
Beata Węgrzynowska: Jak byłyśmy małe to zawsze byłyśmy razem i wszystko chciałyśmy robić razem ;) z taką samą intensywności toczyłyśmy wojny o zabawki, ubranka itd. Byłyśmy zżyte do tego stopnia, że zamiast dwóch osobnych pokojów, wybrałyśmy dwa pokoje razem - w jednym sypialnia, a w drugim- nauka :) Asia, ze względu na to, że była starsza, zazwyczaj pierwsza podejmowała różne inicjatywy - np. chodzenie i kiedy ja zaczęłam stawiać pierwsze kroki, to mówiła, żebym chodziła "pomutku" - czyli "pomalutku" - takie słodkie wspomnienia przekazane przez babcię. Tak więc element opiekuńczości na pewno się przejawił :)
Świat Mamy: Tak jest i teraz? Asia to Twój najlepszy przyjaciel?
Beata Węgrzynowska: Nadal wspieramy się i trzymamy razem (po kilka tel dziennie, smsy). Asia to mój NAJWIĘKSZY przyjaciel, a nawet więcej, ciężko to opisać - bardzo silna więź, już od pierwszej komórki :)
Świat Mamy: Ile wytrzymujecie bez siebie - w sensie bez kontaktu ze sobą- nawet telefonicznego?
Beata Węgrzynowska: Wytrzymujemy myślę max 2-3 dni :-) Ale to się zdarza tylko jak jesteśmy za granicą
Świat Mamy: Czy bliźniaczki bardzo się kłócą ze sobą? Czy bliźniaczki mogą ze sobą się nudzić?
Beata Węgrzynowska: Kłótnie - tak, szczególnie jak za dużo czasu spędzamy ze sobą :) Ale zaraz potem się godzimy (max w ciągu godziny) hi hi :))) Nudy - nigdy się nie zdarzyło!
Świat Mamy: To co lubicie robić razem? Wspólne pasje?
Beata Węgrzynowska: Wszystko - od nicnierobienia, przez wszelkie inne aktywności życiowe (zakupy, kino) wspólne pasje - każda ma swoje, ale marzymy, żeby kiedyś zrobić coś razem - na pewno wspólna firma wchodzi w grę :)
Świat Mamy: A czy Wy rywalizujecie ze sobą?
Beata Węgrzynowska: Raczej nie, chyba w takich naturalnych granicach, jak to rodzeństwo.
Świat Mamy: Jakbyś miała opisać siebie, swoje cechy charteru, to były to tez opis Asi?
Beata Węgrzynowska: Na pewno byłoby dużo cech zbieżnych. Wspólny opis - jakie My jesteśmy - pogodne, roześmiane, lubimy modę, sztukę, mamy taką swoją energię :)
Świat Mamy: Najbardziej denerwujące pytania jakie słyszycie?:)))
Beata Węgrzynowska: Czy jesteście bliźniaczkami? :))) A jaka jest różnica wieku? :-)
Świat Mamy: Ups, to jedno z nich zadałam ja:))))  Fajnie jest być bliźniaczką i mieć bliźniaczkę?
Beata Węgrzynowska: Super! To najfajniejsza rzecz na świecie - ma się siostrę (brata) i najlepszego przyjaciela w jednym - osobę, która jest zawsze przy Tobie i rozumie Cię jak nikt inny :)

I cóż tu dodać  :) Fajnie jest mieć bliźniaczkę i być bliźniaczką:) Ciekawa jestem jeszcze tego jak z podwójnym szczęściem radzą sobie świeżo upieczeni rodzice :)

31 maj 2011

Ona i On

ONA
Karolina Borkowska
źródło: facebook.com/borkowskakarolina
 


Karolina Borkowska. W Wikipedii przedstawiona jako "polska aktorka filmowa, córka aktora Jacka Borowskiego". Nie wiem, czy takie przedstawienie by jej się spodobało... Dziś Karolina to businesswoman, ma własną firmę PR - Public Dialog, szczęśliwa żona a kiedy mama?:)



Świat Mamy: Jakim dzieckiem była mała Karolcia?:) Czytałam gdzies, że miałaś być chłopcem?:) Ja też:)! To jak miałas miec na imię?:) Bo ja Konrad:) Czy mam rozumieć, że zamiast lalek na półce w pokoju Karolci stały autka?:)

Karolina Borkowska: Miałam być chłopcem, bo podobno, zaraz po porodzie, pępowina przechodziła mi między nogami i lekarz powiedział: O! Chłopiec! ...a nie, dziewczynka J Ot, i to taka krótka historia.
Natomiast z opowieści rodziców wiem, że chcieli miec córkę, tylko długo zastanawiali się nad imieniem: Katarzyna, Klara, Aleksandra, Ola...skończyło się na Karolinie. Jakim byłam dzieckiem? Podobno uroczym i nie płaczącymJ Trzeba byłoby spytać moich rodzicówJ
Mała Karolcia :)))
arch.domowe

Świat Mamy:  Co czy coś z dziecka zostało dziś w Karolinie?

Karolina Borkowska: Bardzo wiele! Przynajmniej tak mówi mój mążJ Podobno szczególnie widać to kiedy bawię się z psem i z rodzeństwem. Zachwuję się , jakbym miała 10 lat. A tak na poważnie – to staram się , by wciąż było we mnie dziecka jak najwięcej. A objawia się to tym, że ciszę się z naprawdę małych rzeczy.

Świat Mamy: Na dźwięk słowa: dzieciństwo, jakie masz skojarzenie?

Karolina Borkowska: Pierwsze co widzę, gdy zamknę oczy to rodzice, babcia i chmara psów – one zawsze były u nas w domu. Miałam cały zwierzyniec: papugi, chomiki, świnki morskie, żółwie i jeże. Dzieciństwo to też teatr – potrafiłam przesiadywać w Teatrze Ateneum godzinami. To wyjazdy z tatą po Polsce na koncerty. Dzieciństwo to także praca na planach Teatrów Telewizji i serialu.

Świat Mamy: Czy wciąż obchodzisz dzien dziecka:)?

Karolina Borkowska: Oczywiście! Od mamy zawsze dostaję jakiś drobiazg.

Świat Mamy:  Czy byłaś postrzegana jako dziecko TEGO znanego aktora?

Karolina Borkowska: Taaak, niestety zawsze to słyszałam. Niestety, bo wcale łatwiej przez to nie jest , tylko dużo gorzej. Takie dziecko musi udowadniać na każdym kroku, że rzeczywiście potrafi, wykazywać się 4 razy bardziej i pokazywać,  że nic nie zostało załatwione przez „znanego tatusia”.

Świat Mamy: A teraz coś się zmienia? Jak już jesteś starsza? Można powidzieć, że żyjesz na własne konto?

Karolina Borkowska: Niestety – bez zmian, nawet po ślubie :))))) 

Świat Mamy: Jesteś, córeczką tatusia? Bo ja tak:)))) Też oglądałaś mecze piłki noznej:)?

Karolina Borkowska: Córeczką tatusia zostaje się na zawszeJ I powiem Ci coś jeszcze – dobrze mi z tymJ Mecze? Oczywiście! Choć ja raczej dzięki tacie zostałam fanką motoryzacji, szczególnie tej wiekowej. Siedzenie godzinami pod maską samochodu, podając tacie klucze i śrubokręty, czyszczenie desek rozdzielczych papierem ściernym, udział w rajdach, no i obowiązkowo - w każdą niedzielę - wycieczka na giełdę samochodową – tak to właśnie mają córeczki tatusiówJ

Świat Mamy: :)))) Fajnie mają :) A jesteście do siebie z Tatą podobni? Podobno z wiekiem -czy tego chcemy czy nie - coraz mocniej upodobniamy sie do rodziców:)

Karolina Borkowska: Zdecydowanie tak! Wciąż słyszę od znajomych, że coraz bardziej upodabniam sie do mamy z wyglądu, a do taty z charakteru. I sama, jak coś robię, mówię, to czasem łapię się na tym i myśle: oj, to zrobiłam zupełnie jak moja mama, jak mój tata. I uśmiecham się do siebie.

Świat Mamy: Jak w dzieciństwie spędzaliście razem czas?Wspólne zabawy?Wyprawy? 

Karolina Borkowska: Z moimi rodzicami nie można się było nudzić. W tygodniu rodzice dbali, żeby lekcje były odrobione – odrabiali je razem ze mną, dopóki nie trzeba było mnie już pilnowaćJ Zawsze wspólne obiady, wspólne oglądanie telewizji, mama uczyła robić na szydełku, tata grać na gitarze. Czasem wieczorami  ogarniała nas z tatą głupawka – przebieraliśmy się, robiliśmy sobie zdjęcia, śpiewaliśmy – czyste wariactwo! W weekdny często tata zabierał nas na przejażdzki  - np. do Gdańska na lody, oczywiście wtedy, kiedy tata nie pracował, no i gdy akurat nie byliśmy na jakimś rajdzieJ

Świat Mamy:  Na lody do Gdańska! Świetne! :) Cóż, za fantazja! A jak jest teraz? Wciąż jesteście blisko siebie, masz w Tacie przyjaciela? No właśnie, tata był zawsze tatą czy kumplem?

Karolina Borkowska: Tata stał się kumplem, kiedy dorosłam. Wczesniej, kiedy byłam młodsza, kiedy buntowałam się , bo nie chciał mnie puścić na dyskoteke (teraz przyznaje mu rację) był tatą – oczywiście najlepszym! Kiedy trzeba było  - zganił, kiedy indziej – pochwalił. Ale zawsze, wtedy, czy teraz, zawsze mogłam i mogę na niego liczyć, w każdej sytuacji. Jest moim przyjacielem, który o wszystkim zawsze dowiaduje się pierwszy.

Świat Mamy: Pewnie nie jeden rodzic, który to czyta, zazdrości teraz i Tacie i Tobie - takicj relacji! A Tata namawial Cię żebyś poszła w jego "zawodowe" ślady? Czy to wyszło naturalnie? Po prostu lata podpatrywań,ciekawość i tyle.

Karolina Borkowska: Wychowałam się w teatrze, wiec od 8-9 roku życia nie myślałam o niczym innym, tylko jak zostać aktorką.Tata nigdy nie namawiał – przeciwnie – odradzał. Zawsze powtarzał, że to” ciężki kawałek chleba” – i miał rację. Kiedy spróbowałam, zdecydowałam się na inny zawód.Bycie aktorem to absolutnie najpiękniejszy zawód na świecie – pozwala być każdym! Ale jak jest piękny, tak też jest niewdzięczny. Szybko pozwala osiągnąć szczyt i równie szybko spaść na sam dół.

Świat Mamy: Czytałam w jednym z wywiadów ze Tata uczył Cię aktorstwa? Przekazywał tajemną wiedze:) Łatwo przyjnowac takie nauki od Taty? Wiesz, dzieci często odrzucają taką pomoc, złoszczą się gdy rodzic chce nauczyć, pomóc.

Karolina Borkowska: Rzeczywiście, Tata przygotowywał mnie do egzaminów wstępnych do Akademii Teatralnej. Był srogim nauczycielem. Nieważne było, czy bolał mnie brzuch, czy miałam następnego dnia klasówkę. „Aktor nie gra, gdy nie żyje”, „Publiczności nie interesuje, czy boli cię brzuch, oni przyszli obejrzeć spektakl” – powtarzał. Więc nie było wymówek. Wielokrotnie do  póżnych godzin ćwiczyłam teksty.

 Świat Mamy: "Graliście kiedykolwiek razem?

Karolina Borkowska: Niestety, nigdy nam się jeszcze nie zdarzyło.

Świat Mamy: Jednak zrezygnowałaś z aktorstwa-dlaczego?

Karolina Borkowska Tak, teraz, po latach, bardzo się cieszę, że nie zostałam przyjeta do Akademii Teatralnej i swoje życie związałam z Public Relations. Wbrew pozorom decyzję o rezygnacji podjęłam nie wtedy, kiedy rozpoczęłam studia na Uniwersytecie Warszawskim na wydziale dziennikarstwa, ale podczas rozwodu rodziców. Życie na świeczniku stało sie wtedy koszmarem. Pomyślałam, że nie chcę tak żyć.

Świat Mamy: I teraz jesteś businesswoman! Niedawno wyszłaś za mąż- gratulacje!:) Zapytam więc czy Karolina Borkowska myśli o macierzynstwie?:)

Karolina Borkowska: Hehe - z pytania wyszło, że bizneswoman jestem przez meżaJ

Świat Mamy: Nie miałam takich intencji :))))

Karolina Borkowska:  Otóż, dzięki studiom zainteresowałam się marketingiem medialnym i public relations. Mam już ponad 6 letnie doświadczenie w tym zawodzie, a w tym roku  podjęłąm decyzję o otwarciu własnej agencji PR. A co do męża – owszem, jesteśmy po ślubie niecały rok, choć w związku, znaczenie dłużej, bo od drugiego roku studiów. Dzięuję za gratulacjeJ Czy myślę o macieżyństwie? Oczywiście! A pomyśleę o nim bardziej za ok. 2 lataJ  Teraz czas na rozkręcenie własnego biznesu.

Świat Mamy: A czy rola mamy to według Ciebie ważna rola w życiu kobietym czy coś naturalnego, nie ma co się nad tym zastanawiać?

Karolina Borkowska: Myślę, że to wręcz najważniejsza rola dla kobiety, a dla mnie, najważniejsza, jaką mi przyjdzie "zagrać". Czy to coś naturalnego – ciężko stwierdzić. Każda z nas w innym wieku odkrywa w sobie instynkt i chęć. Ważne jednak, żeby to była przemyślana decyzja przez obojga partnerów i żeby oboje bardzo tego chcieli.

Świat Mamy: Uważasz, że do "bycia" rodzicem trzeba dorosnąć czy to obecność dzieci sprawia, że dorastamy, stajemy się odpowiedzialni?

Karolina Borkowska: Myśle, że i jedno i drugie. To się uzupełnia. Oczywiście są wyjątki, kiedy dzieci mają dzieci i okazuje się , że młode mamy świetnie dają sobie radę, mimo młodego wieku. Z drugiej strony, znam takie osoby, które chyba  nigdy nie dorosną, mimo tego, że mają już dzieci.To jest, moim zdaniem, indywidualna sprawa.

Świat Mamy: Pytam o to każdą osobe, która godzi się odpowiadzieć na kilka pytań dla Świata Mamy:) Czy jest jakaś wiedza, mądrość życiowa, która jest dla Ciebie szczególnie ważna  i którą chciałabyś przekazać kiedyś swojemu dziecku?

Karolina Borkowska: Będe powtarzać mojemu dziecku to, co powtarzał mi mój tata:
„Lepiej coś zrobić i później żałować, niż żałować, że się tego nie zrobiło.”

Świat Mamy: Dziękuję!!!